Wodospad Szklarki
Najpierw do uszu dociera jednostajny szum, potem chłodna mgiełka osiada na skórze. Wodospad Szklarki, 13‑metrowa kaskada i drugi co do wysokości w polskich Karkonoszach, ścina się w skalny kocioł szeroką, lekko skręconą smugą wody. Ukryty między Piechowicami a Szklarską Porębą, osiąga się go krótką ścieżką prowadzącą od Drogi Kowarskiej – kierunek, który same zmysły podpowiadają, bo huk towarzyszy już z daleka.
To miejsce, w którym dobrze zwolnić: stanąć na wyznaczonym punkcie widokowym lub ostrożnie na brzegu głazów i patrzeć, jak nurt poleruje kamień, a rozpryski tańczą w świetle poranka. Po deszczu ryk jest pełniejszy, zimą pojawiają się lodowe firanki – każda pora daje inny obraz. Krótka wizyta łatwo wpisuje się w dzień spędzany w Sudetach; dla gości ze Świeradowa‑Zdroju to bliski akcent karkonoski, dopełniający łagodniejsze oblicze Gór Izerskich.
Najwięcej uroku ma o poranku, gdy promienie wchodzą w wąwóz skośnie, rysując na wodzie srebrne pasma. Wiosną woda przybiera, latem miło tu odetchnąć chłodem, a jesienią żółcie i czerwienie liści tworzą niemal teatralną scenografię. To krótki, a wyrazisty kadr Karkonoszy – bliski, gdy poznaje się Sudety ze Świeradowa‑Zdroju.